niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 6 "Biodra w ruch, parkiet płonie. Ale czy na pewno?"

Oto i rozdział 6. Zdecydowanie bardziej podoba mi się jego druga część, no ale. To ostatni z tych "poprawianych". Następny będzie już świeży :D Publikację rozdziału 7 przewiduję na koniec sierpnia, no może wcześniej, jeśli tylko mi się uda. Dziękuję wszystkim za czytanie i prosiłabym o komentarze z opinią. Bo nie wiem czy mam pisać dalej, czy nie?
_______________________________________________________


     Ubrana w stare dresowe spodnie z dziurą na prawym kolanie, o wiele za dużą bluzę starszego brata i słodkie czarno-białe kapcie w kształcie główek kotków. Z włosami związanymi w niedbałego koczka, kubkiem tak uwielbianego przeze mnie, jeszcze parującego mleka i jakąś dobrą książką. Tak zapewne wyglądałabym, gdybym w ten piątkowy wieczór została w domu. Jak bardzo się cieszę, że jednak przyszłam na tę imprezę!
      Piękny nieznajomy trzymał mnie za dłoń i razem tanecznym krokiem wkroczyliśmy na parkiet. Z głośników poleciała piosenka „Como Estas”, a całe moje ciało, aż rwało się do tańca. Bez zbędnych słów szatyn złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie. Zaskoczona jego śmiałością nie wiedziałam co robić, ale już po chwili otrząsnęłam się i lewą rękę położyłam na jego ramieniu, a prawą złapałam jego dłoń. Zrobiłam zwinnie krok w tył, a już po chwili z niesamowitą, jak mi się wydawało, gracją mknęliśmy po parkiecie. Z każdą sekundą coraz więcej osób brało z nas przykład, więc nie było już takiej swobody jak na początku. Postanowiłam nieco zmienić taktykę. Odsunęłam się na krok od nieznajomego, wczuwając się w piosenkę. Zaczęłam ruszać do rytmu biodrami i przebierać nogami. Szmaragdowooki widząc co robię od razu poszedł w moje ślady. Musiałam przyznać, że naprawdę nieźle tańczył. Posłałam mu szeroki uśmiech i stojąc przy nim blisko, odwróciłam się tyłem. Zmysłowym ruchem ręki przeczesałam swoje długie włosy i zakręciłam tyłkiem, schodząc w dół, niemal zsuwając się po nogach chłopaka. Szybkim ruchem podniosłam się, odwracając do niego przodem. Widząc jego zaskoczone spojrzenie zaśmiałam się. Piosenka się kończyła. Przejechałam palcem po jego ramieniu. Na twarzy chłopaka dostrzegłam oszołomienie, które po chwili zmieniło się w zadowolenie. Zostawiłam chłopaka w tłumie, a sama wróciłam do stolika.
      Usiadłam obok przyjaciółki i chwyciłam szklankę z bursztynową cieczą. Spojrzałam na moich towarzyszy. Kastiel i Lysander patrzyli na mnie, jakbyśmy wszyscy brali udział w jakiejś bardzo niebezpiecznej wojnie, a ja przeszłam na stronę wroga, tym samym zdradzając ich. Natomiast Ad siedziała pełna entuzjazmu i po jej twarzy widziałam, że już nie może się doczekać, aż opowiem jej wszystkie szczegóły.
      - No, i? – zaczęła przyjaciółka.
      - No, i co? – zapytałam, jakbym nie wiedziała o co chodzi.
      - Nie udawaj głupiej – odparła zniecierpliwiona. – Jak ma na imię? Gdzie mieszka? Czym się interesuje? Umówiliście się na randkę?
      Przyłożyłam naczynie do ust i spoglądając na chłopaków upiłam łyk. Rozmawiali zawzięcie, co miało być tylko przykrywką, bo co chwilę ukradkiem zerkali w naszą stronę.
      - Nie wiem – odpowiedziałam w końcu, wyliczając na palcach odpowiedzi na zadane pytania. – Nie wiem, nie wiem i… - zrobiłam krótką przerwę. Spojrzenia chłopaków skierowały się na mnie, tym samym utwierdzając mnie w przekonaniu, że dokładnie wiedzieli o czym rozmawiamy. Zerknęłam na przyjaciółkę, która wlepiała we mnie swoje wielkie oczy, wyczekując odpowiedzi. – Nie. – Wstałam, odkładając szklankę na stół i poprawiając bluzkę.
      - Jak to, nie? – zapytała zdziwiona.
      - Po prostu. Nie wiem po raz który to powtórzę. Mam chłopaka Ad. Koniec tematu – odparłam i chwyciwszy wcześniej torebkę ruszyłam do drzwi ze świecącym na różowo napisem „WC”.

***

      „Musicie bowiem wiedzieć, że dwa są sposoby prowadzenia walki: jeden – prawem, drugi – siłą; pierwszy sposób jest ludzki, drugi zwierzęcy, lecz ponieważ częstokroć pierwszy nie wystarcza, wypada uciekać się do drugiego.” Słowa napisane przez Niccolo Machiavellego dokładnie opisują sytuację, którą zastałam po powrocie z toalety. Na podłodze leżała stłuczona szklanka otoczona lepką cieczą. Jasper przetarł ręką usta, z których leciała krew. Adriana stała przed moim chłopakiem z wściekłością w oczach. Lysander przytrzymywał Kastiela za ramię, ze stoickim spokojem coś mu tłumacząc. Czerwonowłosy miał rozwalony łuk brwiowy, usta zaciśnięte w wąską linijkę, a z jego oczu ciskały błyskawice.
      - Co tu się stało? – spytałam zakładając ręce pod piersiami.
      Kastiel prychnął, wyrwał ramię z uścisku przyjaciela i nie zaszczycając mnie nawet spojrzeniem, udał się w stronę baru. Spojrzałam zaskoczona na Lysandra, ale ten tylko spuścił głowę i usiadł na kanapie. Adriana podeszła do mnie, ze zmarszczonymi brwiami.
      - Właśnie wszyscy widzą, że masz chłopaka – powiedziała mocno akcentując słowa „masz chłopaka”. – Muszę lecieć. Na razie.
      - Ad, zaczekaj. Możesz mi wytłumaczyć, co tu zaszło?
Kiedy przyjaciółka opowiedziała mi wszystko pożegnałam się z nią i czując jak złość we mnie wzbiera podeszłam do Jaspera.
      - Idziemy – powiedziałam stanowczo i nie oglądając się za siebie ruszyłam do wyjścia.
Zadrżałam, czując chłodny powiew wiatru. Z zaciętą miną czekałam, aż blondyn do mnie dojdzie.
      - Co Ty sobie do cholery wyobrażasz?! – ryknęłam na niego, kiedy tylko znalazł się koło mnie.
      - Mówiłem, że możesz pożałować – odparł.
      - To, że jesteś moim chłopakiem, nie upoważnia cię do decydowania o tym, jak mam żyć! – Miałam ochotę przywalić mu w tę słodką buźkę. – Nie masz prawa wybierać mi przyjaciół, a co dopiero krzywdzić którekolwiek z nich! Słyszysz?! Nie masz prawa! – krzyczałam. Miałam gdzieś, czy ktoś może mnie usłyszeć.
     - A ty, masz prawo zachowywać się jak dziwka? – syknął, popychając mnie.
 

Poleciałam wprost na ceglaną ścianę. Poczułam tępy ból w kręgosłupie. Jęknęłam, pochylając się lekko. Jasper zrobił krok w moją stronę i złapał za podbródek, tym samym zmuszając mnie bym spojrzała mu w oczy. Starałam się ze wszystkich sił zapanować nad łzami, które napłynęły mi do oczu. Nie miało znaczenia teraz to, że się bałam. Wypełniała mnie wściekłość.
     - Nie dotykaj mnie – wydukałam przez zaciśnięte zęby.
     Podniosłam się i ze wszystkich sił go odepchnęłam. Nie dało to zamierzonego efektu, bo chłopak cofnął się tylko o krok i zezłościł jeszcze bardziej. Podniósł rękę.
     - No uderz mnie! Pokaż jakim skurwysynem jesteś! – krzyknęłam, a łzy spłynęły mi po policzkach. Zamknęłam oczy czekając na cios, który nie nastąpił.

     - Nie radziłbym. – Opanowany i stanowczy głos sprawił, że zaskoczona uniosłam powieki.

     Mój piękny nieznajomy stał koło Jaspera, trzymając go za rękę. Za nim stało dwóch rosłych chłopaków, którzy pewnie byli gotowi interweniować, w razie gdyby blondyn rzucił się na ich kolegę. Jasper widząc, że nie miałby z nimi najmniejszych szans, splunął na ziemię i odszedł, klnąc pod nosem. Powiedziałam tylko ciche „dziękuję” i wróciłam do pomieszczenia, nawet się za siebie nie oglądając. Od razu skierowałam się do łazienki, by doprowadzić swoją twarz do porządku. Zrobiłam to w ekspresowym tempie i po chwili już szukałam wzrokiem Kastiela i Lysandra. Dostrzegłam ich przy barze, więc nie myśląc długo podeszłam do nich. Położyłam rękę na ramieniu jasnowłosego, a ten odwrócił się w moją stronę.
     - Chcę już wrócić do domu – powiedziałam, starając się by głos mi nie zadrżał.

     Lysander nic nie mówiąc, skinął głową i dopił swojego drinka. Szturchnął Kastiela i wskazał na mnie. Moje hebanowe tęczówki na moment spotkały się z orzechowymi oczami, z których nie mogłam, albo nie umiałam nic odczytać. Odwróciłam szybko wzrok i ruszyłam za Lysem, który podążał już w stronę wyjścia.
    
Droga do mojego domu strasznie mi się dłużyła. Szczególnie, że panowała między nami nieprzyjemna cisza. Ciążyło mi to strasznie i odetchnęłam z ulgą, kiedy tylko stanęliśmy wszyscy troje przed drzwiami mojego mieszkania.  

3 komentarze:

  1. Jak zwykle rozdział zarąbisty. Czekam z niedoczekaniem na następny:D



    PsychicznaJulka

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdzial jak zawsze ;**
    ~Aga ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam z niecierpliwością na ciiąg dalszy. Świetnie piszesz WENY WENY I WENY życzę :D


    Pozdrowionka
    Clary :P

    OdpowiedzUsuń