niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 5 "Jack & Coke + przyjaciółka na wagę złota"

No i mamy kolejny rozdział. Nie jestem z niego zadowolona, no ale cóż. Jeszcze tylko jeden rozdział, który był już publikowany, a potem coś świeżego ^^ Nie przedłużając, przebrnijcie jakoś przez to :D
____________________________________________________________

     Rozsiadłam się wygodnie na skórzanej, czerwonej sofie. Kastiel usiadł po mojej prawej stronie, a Lysander po lewej. W tle leciała jakaś nieznana mi, skoczna piosenka. Było gorąco. Żałowałam w tym momencie, że nie ubrałam jakiejś koszulki na ramiączkach. Ale chcąc, nie chcąc ślad jaki zostawił na moim ramieniu Jasper, uniemożliwiał mi to.
      Białowłosy poszedł do baru, by zamówić dla nas drinki, na rozluźnienie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i dostrzegłam bardzo dobrze mi znaną, damską sylwetkę. Dziewczyna zmierzała w moją stronę pewnym krokiem i z szerokim uśmiechem. Wstałam energicznie i podbiegłam do niej, rzucając się w ramiona.
      - Ad! – krzyknęłam i przytuliłam ją.
      - Cześć, Kotuś – odpowiedziała, odwzajemniając uścisk.
      Adriana jest szaloną, a zarazem nieśmiałą dziewczyną. Wrażliwą, ale szczerą do bólu. Zawsze mówi to, co myśli i dlatego czasami uważana jest za bezczelną. Ludzie oczekują od siebie szczerości, ale gdy już ją otrzymają i nie jest ona zgodna z ich przypuszczeniami, chowają głowę w piasek, obrażając się. Irytujące.
      Ad jest dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką. Jest moją bratnią duszą. Potrafi mnie pocieszyć i wesprzeć jak nikt inny. Zawsze jest przy mnie, gdy tego potrzebuję. Stanowi część mnie, część mojego serca i nikt, ani nic tego nie zmieni. Mimo, że nie jesteśmy spokrewnione, kocham ją jak rodzoną siostrę.
      Poznałyśmy się na rozpoczęciu roku szkolnego w pierwszej klasie liceum, gdyż trafiłyśmy do tej samej klasy. Już wtedy czułyśmy, że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami. Niestety, teraz zostałyśmy rozdzielone, ale nie wywarło to większego wpływu na naszą przyjaźń.
      Adriana jest szatynką o pięknych, dużych brązowych oczach, które otoczone są gęstymi rzęsami. Dosyć długie, falowane włosy spływają kaskadą na ramiona. Ubrana teraz w czerwoną, dopasowaną sukienkę przed kolano, czarny sweterek oraz tego samego koloru szpilki. Jej wygląd sprawia, że większa część płci męskiej nie może oderwać od niej wzroku.
      - Miałaś wrócić dopiero w niedzielę – powiedziałam do niej z lekkim wyrzutem.
      - Wieem. Jak zwykle „kochany” tatuś dostał telefon od szefa i bez zastanowienia kazał pakować nam walizki, oznajmiając że wracamy – skrzyżowała ręce pod piersiami i zacisnęła usta w wąską linijkę.
      - Daj spokój. Przecież wiesz, że taką ma pracę. Ale to nie wyjaśnia, czemu nic mi nie powiedziałaś. Mogłaś wysłać chociaż esa.
      - Chciałam ci zrobić niespodziankę, nie cieszysz się? – spytała, robiąc teatralnie smutną minę.
      - Oczywiście, że się cieszę, głupia – odparłam i ponownie ją przytuliłam. Po chwili wolnym krokiem ruszyłyśmy, by usiąść przy naszym stoliku. – Tak poza tym, to skąd wiedziałaś, że tu będę? – Adriana wskazała głową w stronę baru, skąd szedł białowłosy z szerokim uśmiechem na ustach. I wszystko jasne. Ta wredna małpa wiedziała o wszystkim i nie pisnęła ani słowa.
      - Spiskowaliście za moimi plecami, podłe kreatury. – Adriana posłała mi tylko piękny uśmiech mówiący „Też Cię kocham” i poszła przywitać się z chłopakami.
      Siedzieliśmy tak rozmawiając i śmiejąc się. Po chwili zjawił się obok nas kelner z zamówieniem. Spojrzałam na szklankę, która została przede mną postawiona i na następną, która stała na środku stolika.
      - Przepraszam – odezwałam się do kelnera. – Zamawiałam tylko drinka California Driver, a nie tego tu.. – wskazałam na bursztynowo-brązowy płyn.
      - To Jack & Coke. Nowość, a już cieszy się popularnością. Tamten pan przy barze kazał przekazać, że to na jego koszt.
      - Dobrze, dziękuję – powiedziałam i powiodłam wzrokiem w stronę baru.
      Jasnobrązowe włosy, uroczy uśmiech.. To przecież ten chłopak z tramwaju! Patrzył na mnie. Uniósł swoją szklankę z tym samym płynem, lekko przechylając w moją stronę. Zrobiłam to samo. Wyglądało tak, jakbyśmy stuknęli się szklankami na odległość. Następnie upiliśmy mały łyk naszych drinków i uśmiechnęliśmy się do siebie. Musiałam przyznać, że Jack & Coke było całkiem niezłe.
      - Mhrr, jakie ciacho – usłyszałam głos Ad tuż przy swoim uchu. – Kto to jest? Skąd go znasz? – pytała.
      - Widziałam go dzisiaj w tramwaju. Nie mam zielonego pojęcia kto to jest – odpowiedziałam, wciąż uśmiechając się do nieznajomego.
      - Chyba wpadłaś mu w oko – spojrzałam na nią wzrokiem typu „O.o”. – No co? Bierz się za niego, póki masz szansę. Zobacz na te spojrzenia pełne pożądania, które posyłają w jego stronę inne laski.
      Westchnęłam.
      - Niestety mam chłopaka, zapomniałaś? – powiedziałam i znów spojrzałam w stronę baru, ale brązowowłosego już tam nie było. Rozczarowana rozejrzałam się wkoło i na mojej tworzy pojawił się szeroki uśmiech, gdy znów go dostrzegłam. W dodatku idącego w moją stronę.
      - Dziewczyna nie ściana, Kotuś – zdążyła szepnąć mi na ucho przyjaciółka, zanim nieznajomy do nas podszedł. Szturchnęłam ją łokciem w rękę i usłyszałam cichy śmiech.
      - Mogę prosić? – zapytał, lekko się kłaniając i wystawiając dłoń w moją stronę. Uniosłam głowę i spojrzałam w jego piękne, wesołe szmaragdowe oczy. Już miałam podać mu moją rękę i wstać, gdy Adriana złapała mnie za ramię z drugiej strony i pociągnęła za sobą, krzycząc do chłopaka „Momencik”. Zaciągnęła mnie do damskiej toalety, wpychając tam i w ogóle nie przejmując się ludźmi, którzy dziwnie się na nas patrzyli.
      - Co ty odwalasz? – spytałam, posyłając jej nic nie rozumiejące spojrzenie.
      - Co JA odwalam? – skrzyżowała ręce pod piersiami. - Czy ja zawsze muszę za ciebie myśleć? - Adriana ściągnęła swoje szpilki i podeszła do mnie. – No już, ściągaj te buciory.
      - Ale..
      - Nie ma żadnego „ale”. – powiedziała i pokiwała mi przed nosem wskazującym palcem. Posłusznie zrobiłam o co „poprosiła” przyjaciółka i już po chwili stałam w jej szpilkach, dalej nic nie rozumiejąc. – No nie patrz tak na mnie, jakbym ci brata kiełbasą zamordowała. Każda dziewczyna – spojrzała na mnie. – no prawie każda wie, że w szpilkach tyłek jest seksowniejszy – wyszczerzyła się. Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, ale przerwała mi. – Podziękujesz później – odparła, zakładając moje trampki. Uśmiechnęłam się do niej i razem ruszyłyśmy w stronę chłopaków.
      Widok, który zastałam tak mnie rozbawił, że ledwo co powstrzymałam się, by nie wybuchnąć śmiechem. Piękny nieznajomy siedział wyprostowany na moim wcześniejszym miejscu i rozglądał się wkoło, udając, że nie widzi Kastiela i Lysandra. Natomiast czerwonowłosy piorunował go wzrokiem, co chwilę sącząc swój napój. Lysander poszedł chyba w jego ślady, bo podpierał głowę na dłoniach i ze zmarszczonymi brwiami przyglądał się brązowowłosemu.
      - Uratuj tego przystojniaka, bo przecież te potwory zabiją go wzrokiem – powiedziała Ad i popchnęła mnie lekko w stronę nieznajomego. Gdy mnie zauważył od razu wstał, a jego twarz ewidentnie się rozpromieniła.

1 komentarz:

  1. Boskie jak zwykle. Nie mogę się doczekać nowego wpisu. Czekam z upragnieniem. :D


    JulkA

    OdpowiedzUsuń